Książka na początku mi się podobała, później nudziła, akcji było tylko trochę (jakieś 50 stron przed końcem) no i, jak na książkę sci-fi, było tam zdecydowanie za mało sci-fi. Liczyłam na coś innego. Książka oczywiście porusza ważny problem: co zrobić kiedy zniszczymy swoją planetę do tego stopnia, że jedynym ratunkiem będzie założenie kolonii gdzie indziej? Najbardziej komfortowym rozwiązaniem wydaje się być to, aby nie dopuścić do podobnej sytuacji.
Interesujące jest to w jaki sposób Autor przedstawił przyszłość (czyli końcówkę lat '80 XX-go wieku; książka została wydana w 1963). Wiele gadżetów i przedmiotów rzeczywiście jest obecnych w dzisiejszym świecie (np. kostkarka do lodu, kawa w kapsułkach czy telefon z ekranem, na którym widać rozmówcę).
Historia przedstawiona z perspektywy przybyłego z Antei Thomasa Newtona poraża samotnością, strachem o powodzenie misji, odpowiedzialnością i wizją życia u boku ciekawskich istot, które nie cofną się przed niczym. W 1976 roku premierę miała ekranizacja książki Tevisa (znanego chyba najbardziej z "Gambitu królowej") w reżyser Nicolasa Roega. W rolę główną wcielił się David Bowie.
Komentarze
Prześlij komentarz