Nieczęsto książki wzruszają mnie do łez. Zwłaszcza te z literatury dziecięcej - przedstawiany tam świat powinien być przecież czysty, jasny, prosty, w którym dobro zawsze wygrywa, a bohaterowie, koniec końców, żyją długo i szczęśliwie.
Mniej więcej wiedziałam czego spodziewać się po "Paxie": historii o rozdzielonych przez wojnę chłopcu imieniem Peter i wychowanym przez niego lisie. To nie mogła być tęczowa czytanka, z której co akapit sypią się żarty słowne czy sytuacyjne. Nie byłam jednak przygotowana na taką dawkę smutku jaką mi zaserwowano. Trudno było mi czytać niektóre fragmenty, a kiedy łapałam się na westchnieniu, że teraz już z pewnością gorzej nie będzie, Autorka znów brutalnie udowadniała, jak bardzo się mylę.
Książka jest z pewnością piękną opowieścią o dużym ładunku emocjonalnym, bazującą na świetnie wykonanym researchu w związku z zachowaniem lisów w naturalnym środowisku. Pokazuje siłę przyjaźni, miłości, potęgę nadziei, wytrwałości, oraz uporu w osiąganiu celu mimo wszystko. Przedstawia wojnę z perspektywy zwierzęcia oraz dwunastoletniego chłopca trafnie i dosadnie, jako wyniszczającą, brutalną, pozbawioną sensu.
Zdecydowanie jest to tytuł, który warto mieć na swojej półce, aczkolwiek niekoniecznie polecam czytać ją młodszym dzieciom. Na uwagę zasługuje również oprawa graficzna w wykonaniu Jona Klassena, ilustratora znanego z takich tytułów jak "Gdzie jest moja czapeczka?" czy "O! Kapelusz!"
13 października ukaże się kontynuacja losów lisa i chłopca: "Pax. Powrót do domu", na którą czekam z niecierpliwością. Świat Paxa i Petera być może nie jest lekki, radosny i cukierkowy, ale niezwykły, wartościowy i pouczający. Z całego serca polecam!

Komentarze
Prześlij komentarz