Patroklos. Syn Menojtjosa, przez wielu wzgardzany i pokątnie wyszydzany. Po nieumyślnym zabójstwie rówieśnika został odtrącony przez ojca i wygnany do Tesalii, gdzie stał się towarzyszem syna króla Ftyi i bogini Tetydy, urodziwego jasnowłosego Achillesa. Początkowo obojętne relacje chłopców z czasem zyskują na intensywności: nawiązują przyjaźń, a jakiś czas później o wiele gorętsze uczucie.
Przyjmujący rolę narratora Patroklos, niczym wprawny poeta prowadzi czytelnika przez surowy starożytny świat pełen wielkich i odważnych wojowników, eterycznych kobiet oraz mitycznych stworzeń, bóstw i bogów. Jednak oni stanowią wyłącznie tło dla peanów, którymi okala sylwetkę Achillesa - najsilniejszego człowieka swoich czasów. Te zachwyty z jednej strony dyktowane są stanem faktycznym (jego urodę, siłę i męstwo potwierdzało bowiem wielu ówczesnych), z drugiej słabością wynikającą z miłości. Towarzyszymy młodzieńcom w pierwszych latach znajomości, nauk pobieranych i centaura Chirona, ucieczki do Scyros, a wreszcie wielkiej wyprawy do Troji, gdzie spędzili ostatnie lata życia.
Jeśli lubicie powieści, w których autor dba o język, skupiając się na jego jakości i pięknie, a także nie odpychają Was wątki fantastyczne, to będziecie zadowoleni. Ba! Odczujecie wręcz niebiańską przyjemność z lektury tej książki. Być może, podobnie jak ja, będziecie mieli o Achillesie nieco odmienne zdanie od wybielającego wszelkie jego skazy Patroklosa. Jednak miłość bywa ślepa na wady, a trzeba oddać, iż w przypadku obu mężczyzn była na tyle esencjonalna, że nie zdołała jej rozmyć nawet śmierć.
Komentarze
Prześlij komentarz