Książki osadzone w rzeczywistości wojennej mają to do siebie, że zawsze można doszukiwać się w nich historycznych postaci, miejsc czy wydarzeń, dociekać na ile przedstawiony świat jest fikcyjny, a na ile prawdziwy. W książce "Konie, adiutanci, faszyści" Autor zadbał od razu o przypisy rozwiewające te wątpliwości, aczkolwiek zainteresowani drugą wojną światową z pewnością nie będą mieli w tej kwestii większych trudności.
Akcja umiejscowiona została w 1944 roku w Kaltenborn w Prusach Wschodnich w momencie, gdy armia niemiecka wycofuje swoje wojska z terenów Ukrainy. Do dworku zamieszkałego przez Ignaza Himmelsteina, byłego żołnierza, miłośnika hippiki i ślepo wierzącego w słuszność każdego słowa wypowiedzianego przez Führera, zjeżdża cały sztab armii północ, by stąd kierować dalszymi poczynaniami oddziałów.
Generałowie mają swoje tajemnice, nałogi, różnorakie charaktery, ale i, co może zaskakiwać, inaczej podchodzą do zmieniających się wyników wojny: szala porażki przechylająca się na niekorzyść Niemców wywołuje refleksje w kontekście słuszności prawd latami głoszonych przez Hitlera oraz przyczynia się do powstania konfliktów między dowódcami. W końcu nawet Ignaz zaczyna mieć wątpliwości. Coraz bardziej uwiera go także fakt, że zgodził się udzielić gościny wojskowym zwierzchnikom i ich adiutantom. Co z tego wyniknie? Przekonajcie się sami!
Książkę czyta się szybko, pokazuje ona wojnę z perspektywy Niemca, którego przekonania zostały skrzywione przez propagandę - a jemu podobnych były przecież miliony. Można uznać, iż poza kwestiami nacjonalistycznymi był dobrym człowiekiem, Autor przedstawia go jako zapalonego miłośnika koni, dobrego gospodarza, wiernego przyjaciela i patriotę. Z kolei generałowie to plejada charakterów: jest pijak, jest zbrodniarz, jest paranoik. Uwydatnia tym samym ogólne nastroje panujące w całej Rzeszy w momencie narastającej świadomości upadku budowanej od lat potęgi. Przy okazji czytelnik może odkryć kilka ciekawostek w odniesieniu do koni, ponieważ, jak wskazuje tytuł, mają one tutaj swoje szczególne miejsce.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu BookEdit @bookedit.pl



Komentarze
Prześlij komentarz