Przejdź do głównej zawartości

Karsten Dusse - Zabijaj uważnie

Każdego z nas codziennie dotyka mnóstwo stresorów. Jedni radzą sobie z nimi lepiej, inni gorzej, jednak zawsze w jakiś sposób próbujemy odzyskać komfort psychiczny, powrócić do równowagi. Główny bohater debiutanckiej książki Karstena Dusse wydanej nakładem Wydawnictwa Otwarte ma na to pewien patent: uważność.



Jego główny problem polega na bardzo absorbującej pracy w kancelarii adwokackiej i trudności w oddzieleniu jej od sfery prywatnej, przez co atmosfera w domu zrobiła się dosyć gęsta. Sprawy nie ułatwia największy klient, mafioso, który popełnił kilka fatalnych w skutkach kroków. Na szczęście Björn dzięki szantażowi żony właśnie ukończył kurs uważności, a płynące z niego nauki postanowił wcielić w życie z porażającą precyzją i finezją.



Historia mecenasa wydaje się wręcz nieprawdopodobna, jednak czyta się ją z ogromną przyjemnością i w zawrotnym tempie, a to za sprawą krótkich rozdziałów. Każdy z nich poprzedzony jest cytatem z fikcyjnej książki guru głównego bohatera, z którą Björn się nie rozstaje i traktuje z namaszczeniem. A jednak są one w taki sposób skonstruowane, iż z powodzeniem możnaby zastosować je we własnym życiu. 



Cała opowieść tryska humorem, jest miejscami brutalna, zawiera świetne sceny sensacyjne, a akcja toczy się szybko, przez co czytelnik nie ma czasu na nudę. Skupia się natomiast na tym co tu i teraz, by niczego istotnego nie przeoczyć, by podążać za błyskotliwością (i, przyznajmy to szczerze, dozą szczęścia) Björna. A  potem nagle zdaje sobie sprawę, że czytając "Zabijaj uważnie" popełnił co najmniej kilka praktyk dotyczących uważności. 



Jest natomiast jedna rzecz, która mi się w książce nie spodobała: niezadrukowane strony na odwrocie cytatów poprzedzających kolejne rozdziały. Być może nadaje to większej estetyki, jednak w moim odczuciu jest to zbędne nadużycie. Mimo to z całego serca polecam!!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sara Pennypacker - Pax

Nieczęsto książki wzruszają mnie do łez. Zwłaszcza te z literatury dziecięcej - przedstawiany tam świat powinien być przecież czysty, jasny, prosty, w którym dobro zawsze wygrywa, a bohaterowie, koniec końców, żyją długo i szczęśliwie.  Mniej więcej wiedziałam czego spodziewać się po "Paxie": historii o rozdzielonych przez wojnę chłopcu imieniem Peter i wychowanym przez niego lisie. To nie mogła być tęczowa czytanka, z której co akapit sypią się żarty słowne czy sytuacyjne. Nie byłam jednak przygotowana na taką dawkę smutku jaką mi zaserwowano. Trudno było mi czytać niektóre fragmenty, a kiedy łapałam się na westchnieniu, że teraz już z pewnością gorzej nie będzie, Autorka znów brutalnie udowadniała, jak bardzo się mylę.  Książka jest z pewnością piękną opowieścią o dużym ładunku emocjonalnym, bazującą na świetnie wykonanym researchu w związku z zachowaniem lisów w naturalnym środowisku. Pokazuje siłę przyjaźni, miłości, potęgę nadziei, wytrwałości, oraz uporu w osiąganiu cel...

Marta Krajewska - Wezwijcie moje dzieci

Cieszę się, że na początku znalazł się spis postaci z ich krótką charakterystyką, ponieważ o ile w poprzednich tomach z mnogością bohaterów dość szybko się oswoiłam i przyswoiłam wiedzę: kto, co i z kim? o tyle tutaj miałam już kłopot. Wszystko dlatego, że akcja rozgrywa się kilkanaście lat po wydarzeniach z "Zaszyj oczy wilkom". Jesteśmy na przednówku, Venda jest już dojrzałą kobietą, a przepowiednia wciąż groźnie wisi nad wsią, która też już zdążyła się nieco zmienić. Teraz prym wiodą młodzi, jednak długoletni staż przydał opiekunce niezbędnego wśród ludzi poważania i hardości. I tylko wiedźma spod skały nic się nie zmieniła, aczkolwiek wreszcie zaczęłam do niej żywić pozytywne uczucia.  Znaczna część "Wezwijcie moje dzieci" wydaje się wieść przez w miarę spokojne, dyktowane prawami natury, życie górali. Wydaje się, że wszystko jest w normie, aczkolwiek zwrot "wydaje się" idealnie odzwierciedla magię, jaką zaserwowała Autorka. W pewnym momencie zostałam ...