Każdego z nas codziennie dotyka mnóstwo stresorów. Jedni radzą sobie z nimi lepiej, inni gorzej, jednak zawsze w jakiś sposób próbujemy odzyskać komfort psychiczny, powrócić do równowagi. Główny bohater debiutanckiej książki Karstena Dusse wydanej nakładem Wydawnictwa Otwarte ma na to pewien patent: uważność.
Jego główny problem polega na bardzo absorbującej pracy w kancelarii adwokackiej i trudności w oddzieleniu jej od sfery prywatnej, przez co atmosfera w domu zrobiła się dosyć gęsta. Sprawy nie ułatwia największy klient, mafioso, który popełnił kilka fatalnych w skutkach kroków. Na szczęście Björn dzięki szantażowi żony właśnie ukończył kurs uważności, a płynące z niego nauki postanowił wcielić w życie z porażającą precyzją i finezją.
Historia mecenasa wydaje się wręcz nieprawdopodobna, jednak czyta się ją z ogromną przyjemnością i w zawrotnym tempie, a to za sprawą krótkich rozdziałów. Każdy z nich poprzedzony jest cytatem z fikcyjnej książki guru głównego bohatera, z którą Björn się nie rozstaje i traktuje z namaszczeniem. A jednak są one w taki sposób skonstruowane, iż z powodzeniem możnaby zastosować je we własnym życiu.
Cała opowieść tryska humorem, jest miejscami brutalna, zawiera świetne sceny sensacyjne, a akcja toczy się szybko, przez co czytelnik nie ma czasu na nudę. Skupia się natomiast na tym co tu i teraz, by niczego istotnego nie przeoczyć, by podążać za błyskotliwością (i, przyznajmy to szczerze, dozą szczęścia) Björna. A potem nagle zdaje sobie sprawę, że czytając "Zabijaj uważnie" popełnił co najmniej kilka praktyk dotyczących uważności.
Jest natomiast jedna rzecz, która mi się w książce nie spodobała: niezadrukowane strony na odwrocie cytatów poprzedzających kolejne rozdziały. Być może nadaje to większej estetyki, jednak w moim odczuciu jest to zbędne nadużycie. Mimo to z całego serca polecam!!




Komentarze
Prześlij komentarz