Przejdź do głównej zawartości

Jerzy Bralczyk - W drogę!!!

Kto raz czytał prof. Bralczyka lub słuchał jego wykładów ten wie, że potrafi on przedstawiać zagadnienia językoznawcze w sposób "trzy razy przy": przystępny, przyjemny i łatwo przyswajalny. 



Nie inaczej jest w jej niedługiej, bo liczącej 175 stron, ilustrowanej książce obejmującej zbiór felietonów o słowach związanych z drogą, wędrowaniem, podróżami. Autor z erudycją przybliża ich etymologię, wyjaśnia znaczenie w różnych kontekstach, przywołuje definicje ze słowników współczesnych i zamierzchłych, z finezją wylicza frazeologizmy, a nawet opowiada o ich gramatyce i, nierzadko, deklinacji. 


Książka to ciekawostka, ale trochę też poradnik językowy dla dociekliwych, którzy nie lubią suchych faktów, ale chętniej czerpią z wiedzy podanej lekko i w zabawnym tonie. Ja bawiłam się rewelacyjnie (zwłaszcza przy rozdziale o koniu) i już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z profesorem Bralczykiem. Publikacja ta jest bowiem jedną z trzech części w cyklu. Pozostałe to "Jeść!!!" oraz "Do domu!!!".

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sara Pennypacker - Pax

Nieczęsto książki wzruszają mnie do łez. Zwłaszcza te z literatury dziecięcej - przedstawiany tam świat powinien być przecież czysty, jasny, prosty, w którym dobro zawsze wygrywa, a bohaterowie, koniec końców, żyją długo i szczęśliwie.  Mniej więcej wiedziałam czego spodziewać się po "Paxie": historii o rozdzielonych przez wojnę chłopcu imieniem Peter i wychowanym przez niego lisie. To nie mogła być tęczowa czytanka, z której co akapit sypią się żarty słowne czy sytuacyjne. Nie byłam jednak przygotowana na taką dawkę smutku jaką mi zaserwowano. Trudno było mi czytać niektóre fragmenty, a kiedy łapałam się na westchnieniu, że teraz już z pewnością gorzej nie będzie, Autorka znów brutalnie udowadniała, jak bardzo się mylę.  Książka jest z pewnością piękną opowieścią o dużym ładunku emocjonalnym, bazującą na świetnie wykonanym researchu w związku z zachowaniem lisów w naturalnym środowisku. Pokazuje siłę przyjaźni, miłości, potęgę nadziei, wytrwałości, oraz uporu w osiąganiu cel...

Marta Krajewska - Wezwijcie moje dzieci

Cieszę się, że na początku znalazł się spis postaci z ich krótką charakterystyką, ponieważ o ile w poprzednich tomach z mnogością bohaterów dość szybko się oswoiłam i przyswoiłam wiedzę: kto, co i z kim? o tyle tutaj miałam już kłopot. Wszystko dlatego, że akcja rozgrywa się kilkanaście lat po wydarzeniach z "Zaszyj oczy wilkom". Jesteśmy na przednówku, Venda jest już dojrzałą kobietą, a przepowiednia wciąż groźnie wisi nad wsią, która też już zdążyła się nieco zmienić. Teraz prym wiodą młodzi, jednak długoletni staż przydał opiekunce niezbędnego wśród ludzi poważania i hardości. I tylko wiedźma spod skały nic się nie zmieniła, aczkolwiek wreszcie zaczęłam do niej żywić pozytywne uczucia.  Znaczna część "Wezwijcie moje dzieci" wydaje się wieść przez w miarę spokojne, dyktowane prawami natury, życie górali. Wydaje się, że wszystko jest w normie, aczkolwiek zwrot "wydaje się" idealnie odzwierciedla magię, jaką zaserwowała Autorka. W pewnym momencie zostałam ...