Druga część cyklu o Wilczej Dolinie trzyma w napięciu i nie mogę być do końca pewna, czy Autorka nie naznaczyła jej jakimś urokiem, który trzyma czytelników z nosem w tekście i nie pozwala przestać myśleć o losach Vendy i DaWerna. Mimo, że to moje drugie spotkanie z tą powieścią, znów czytałam ją wypiekami na twarzy.
Opiekunka i wilkar stają przed poważnym problemem, ponieważ dziewczyna obarczona przysięgą wobec Pana Lasu stanowi zagrożenie dla wszystkich mieszkańców Doliny, a co gorsza, w okolicy pojawiła się oszalała rządzą mordu bestia. Jakby tego było mało, do wsi przybywają uzbrojeni obcy, a i zwykłe zadania, z którymi trzeba się zmierzyć piętrzą się, co nie do końca idzie po myśli Vendy.
Nierozwiązane sprawy, nowe wyzwania i ciążącą nad głowami przepowiednia o powrocie wilkarów zza Sinych Wód trzymają mocno w napięciu. Wielorakie wątki nie pozwalają się znudzić, a nieco archaiczny język pomaga wczuć się w klimat dawnej górskiej wioski, co potęgują jeszcze opisy obrządków, zwyczajów czy praktyk magicznych.
Jak zwykle nie brakuje legendarnych i mitycznych stworzeń, upiorów i demonów, które objawiają się tu nader często. Nie ma się jednak ci dziwić, wszak opiekunka przyciąga potwory. Czasem jest więc groźnie, czasem zabawnie, a czasem nostalgicznie. Ale z pewnością każdy, kogo nogi poniosą do Wilczej Doliny, nie opuści jej zbyt szybko. Ja również się zasiedziałam i z przyjemnością czym prędzej biegnę do części trzeciej "Wezwijcie moje dzieci".

Komentarze
Prześlij komentarz