Przejdź do głównej zawartości

Marta Krajewska - Zaszyj oczy wilkom

Druga część cyklu o Wilczej Dolinie trzyma w napięciu i nie mogę być do końca pewna, czy Autorka nie naznaczyła jej jakimś urokiem, który trzyma czytelników z nosem w tekście i nie pozwala przestać myśleć o losach Vendy i DaWerna.  Mimo, że to moje drugie spotkanie z tą powieścią, znów czytałam ją wypiekami na twarzy.



Opiekunka i wilkar stają przed poważnym problemem, ponieważ dziewczyna obarczona przysięgą wobec Pana Lasu stanowi zagrożenie dla wszystkich mieszkańców Doliny, a co gorsza, w okolicy pojawiła się oszalała rządzą mordu bestia. Jakby tego było mało, do wsi przybywają uzbrojeni obcy, a i zwykłe zadania, z którymi trzeba się zmierzyć piętrzą się, co nie do końca idzie po myśli Vendy.


Nierozwiązane sprawy, nowe wyzwania i ciążącą nad głowami przepowiednia o powrocie wilkarów zza Sinych Wód trzymają mocno w napięciu. Wielorakie wątki nie pozwalają się znudzić, a nieco archaiczny język pomaga wczuć się w klimat dawnej górskiej wioski, co potęgują jeszcze opisy obrządków, zwyczajów czy praktyk magicznych.  


Jak zwykle nie brakuje legendarnych i mitycznych stworzeń, upiorów i demonów, które objawiają się tu nader często. Nie ma się jednak ci dziwić, wszak opiekunka przyciąga potwory. Czasem jest więc groźnie, czasem zabawnie, a czasem nostalgicznie. Ale z pewnością każdy, kogo nogi poniosą do Wilczej Doliny, nie opuści jej zbyt szybko. Ja również się zasiedziałam i z przyjemnością czym prędzej biegnę do części trzeciej "Wezwijcie moje dzieci". 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sara Pennypacker - Pax

Nieczęsto książki wzruszają mnie do łez. Zwłaszcza te z literatury dziecięcej - przedstawiany tam świat powinien być przecież czysty, jasny, prosty, w którym dobro zawsze wygrywa, a bohaterowie, koniec końców, żyją długo i szczęśliwie.  Mniej więcej wiedziałam czego spodziewać się po "Paxie": historii o rozdzielonych przez wojnę chłopcu imieniem Peter i wychowanym przez niego lisie. To nie mogła być tęczowa czytanka, z której co akapit sypią się żarty słowne czy sytuacyjne. Nie byłam jednak przygotowana na taką dawkę smutku jaką mi zaserwowano. Trudno było mi czytać niektóre fragmenty, a kiedy łapałam się na westchnieniu, że teraz już z pewnością gorzej nie będzie, Autorka znów brutalnie udowadniała, jak bardzo się mylę.  Książka jest z pewnością piękną opowieścią o dużym ładunku emocjonalnym, bazującą na świetnie wykonanym researchu w związku z zachowaniem lisów w naturalnym środowisku. Pokazuje siłę przyjaźni, miłości, potęgę nadziei, wytrwałości, oraz uporu w osiąganiu cel...

Marta Krajewska - Wezwijcie moje dzieci

Cieszę się, że na początku znalazł się spis postaci z ich krótką charakterystyką, ponieważ o ile w poprzednich tomach z mnogością bohaterów dość szybko się oswoiłam i przyswoiłam wiedzę: kto, co i z kim? o tyle tutaj miałam już kłopot. Wszystko dlatego, że akcja rozgrywa się kilkanaście lat po wydarzeniach z "Zaszyj oczy wilkom". Jesteśmy na przednówku, Venda jest już dojrzałą kobietą, a przepowiednia wciąż groźnie wisi nad wsią, która też już zdążyła się nieco zmienić. Teraz prym wiodą młodzi, jednak długoletni staż przydał opiekunce niezbędnego wśród ludzi poważania i hardości. I tylko wiedźma spod skały nic się nie zmieniła, aczkolwiek wreszcie zaczęłam do niej żywić pozytywne uczucia.  Znaczna część "Wezwijcie moje dzieci" wydaje się wieść przez w miarę spokojne, dyktowane prawami natury, życie górali. Wydaje się, że wszystko jest w normie, aczkolwiek zwrot "wydaje się" idealnie odzwierciedla magię, jaką zaserwowała Autorka. W pewnym momencie zostałam ...