Przejdź do głównej zawartości

Jola Richter-Magnuszewska - Dzika książka o dzikach i o ich kuzynach

Kim jest samura? Jaką rolę w stadzie pełnią przelatki? Kto ma większą władzę w stadzie: odyniec czy przodownica? Jak komunikują się dziki? Co to jest hogzilla? Autorka książki powolutku prowadzi czytelników przez las, oswajając z tymi niezwykle inteligentnymi i rodzinnymi zwierzętami (oraz ich kuzynami), i bynajmniej nie wyprowadza na manowce! Zebrana tu wiedza jest obszerna, wszechstronna i podana w przystępny sposób, dzięki czemu moja 7-letnia córka słuchała z ogromnym zainteresowaniem. Ja sama również z zapałem śledziłam kolejne informacje.



Uwagę należy poświęcić ilustracjom wykonanym przez Autorkę tekstu. Obrazują dziki w sposób humorystyczny, uroczy, ale też rzeczywisty, co pozwala niejako podejrzeć ich codzienne życie, przyjrzeć im się z bliska, oraz poznać ich kuzynów z całego świata. Dodatkowo wyklejki zostały opatrzone najsłynniejszym dziczym i świńskim dźwiękiem (czyli "chrum! chrum!") w różnych językach świata.


Książka działa jak zaproszenie do samodzielnego poznawania i rozumienia przyrody wokół nas, zerwania z fałszywymi informacjami na temat dzików i świń, wszak im lepiej coś znamy, tym bardziej się z tym oswajamy i nasz strach przed nieznanym maleje. Dzięki niej łatwiej będzie  rozpoznać tropy i ślady dzika, a także wiedzieć jak odczytać jego postawę. 


Przewodnik zawiera liczne zagadki, które dodatkowo uprzyjemniają czas, słowniczek dziczo-człowieczy oraz ciekawostki na temat świniowatych i pekariowatych (czyli dalszych krewnych). Niektóre są naprawdę zaskakujące! 


Jeśli zatem szukacie książki, z której dowiecie się czegoś ciekawego i użytecznego, mogąc naukę połączyć z przyjemnością i dobrym humorem, a do tego nacieszyć oczy fenomenalną szatą graficzną, nie wahajcie się ani chwili - "Dzika książka..." będzie strzałem w 10! Ja już dopisałam ją do "ulubionych".

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sara Pennypacker - Pax

Nieczęsto książki wzruszają mnie do łez. Zwłaszcza te z literatury dziecięcej - przedstawiany tam świat powinien być przecież czysty, jasny, prosty, w którym dobro zawsze wygrywa, a bohaterowie, koniec końców, żyją długo i szczęśliwie.  Mniej więcej wiedziałam czego spodziewać się po "Paxie": historii o rozdzielonych przez wojnę chłopcu imieniem Peter i wychowanym przez niego lisie. To nie mogła być tęczowa czytanka, z której co akapit sypią się żarty słowne czy sytuacyjne. Nie byłam jednak przygotowana na taką dawkę smutku jaką mi zaserwowano. Trudno było mi czytać niektóre fragmenty, a kiedy łapałam się na westchnieniu, że teraz już z pewnością gorzej nie będzie, Autorka znów brutalnie udowadniała, jak bardzo się mylę.  Książka jest z pewnością piękną opowieścią o dużym ładunku emocjonalnym, bazującą na świetnie wykonanym researchu w związku z zachowaniem lisów w naturalnym środowisku. Pokazuje siłę przyjaźni, miłości, potęgę nadziei, wytrwałości, oraz uporu w osiąganiu cel...

Marta Krajewska - Wezwijcie moje dzieci

Cieszę się, że na początku znalazł się spis postaci z ich krótką charakterystyką, ponieważ o ile w poprzednich tomach z mnogością bohaterów dość szybko się oswoiłam i przyswoiłam wiedzę: kto, co i z kim? o tyle tutaj miałam już kłopot. Wszystko dlatego, że akcja rozgrywa się kilkanaście lat po wydarzeniach z "Zaszyj oczy wilkom". Jesteśmy na przednówku, Venda jest już dojrzałą kobietą, a przepowiednia wciąż groźnie wisi nad wsią, która też już zdążyła się nieco zmienić. Teraz prym wiodą młodzi, jednak długoletni staż przydał opiekunce niezbędnego wśród ludzi poważania i hardości. I tylko wiedźma spod skały nic się nie zmieniła, aczkolwiek wreszcie zaczęłam do niej żywić pozytywne uczucia.  Znaczna część "Wezwijcie moje dzieci" wydaje się wieść przez w miarę spokojne, dyktowane prawami natury, życie górali. Wydaje się, że wszystko jest w normie, aczkolwiek zwrot "wydaje się" idealnie odzwierciedla magię, jaką zaserwowała Autorka. W pewnym momencie zostałam ...