Przejdź do głównej zawartości

Guillaume Musso - Sekretne życie pisarzy

Cytałam już o sekretnym życiu drzew i sekretnym życiu pszczół, przyszedł więc czas na "Sekretne życie pisarzy". Przy okazji było to moje pierwsze spotkanie z tym najpoczytniejszym francuskim pisarzem.



Historia wciąga już od samego początku, zagadkowe zejście ze sceny pisarza Nathana Fawlesa wprawia w konsternację, a chęć poznania prawdy o tym co łączy go z morderstwem pewnej kobiety na zamieszkałej przez niego wyspie Beaumont nie pozwala złapać oddechu i niezwykle trudno było mi się od niej oderwać.


Zaskoczyło mnie zakończenie jednego wątku, ale nie podejrzewam Autora o brak pomysłu. Myślę, że był to efekt zamierzony, udowadniający, że pisarz jest bogiem i tylko od niego zależą losy bohaterów. To on od początku do końca włada ich dolą i w swoim działaniu absolutnie nie musi zgadzać się z czytelnikami. Powstaje wtedy element zaskoczenia, który, o ile wprowadzony w odpowiedni sposób w odpowiednim momencie, może tylko przyciągać. Doświadczony w swym fachu Musso doskonale zdaje sobie z tego sprawę. 


Podobało mi się jeszcze całe mędrkowanie, dzięki któremu nie tylko poznajemy od podszewki pracę pisarza, ale też zyskujemy kopalnię cytatów i rad dla wszystkich, którzy z tą niebywale trudną sztuką próbują się zmierzyć. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sara Pennypacker - Pax

Nieczęsto książki wzruszają mnie do łez. Zwłaszcza te z literatury dziecięcej - przedstawiany tam świat powinien być przecież czysty, jasny, prosty, w którym dobro zawsze wygrywa, a bohaterowie, koniec końców, żyją długo i szczęśliwie.  Mniej więcej wiedziałam czego spodziewać się po "Paxie": historii o rozdzielonych przez wojnę chłopcu imieniem Peter i wychowanym przez niego lisie. To nie mogła być tęczowa czytanka, z której co akapit sypią się żarty słowne czy sytuacyjne. Nie byłam jednak przygotowana na taką dawkę smutku jaką mi zaserwowano. Trudno było mi czytać niektóre fragmenty, a kiedy łapałam się na westchnieniu, że teraz już z pewnością gorzej nie będzie, Autorka znów brutalnie udowadniała, jak bardzo się mylę.  Książka jest z pewnością piękną opowieścią o dużym ładunku emocjonalnym, bazującą na świetnie wykonanym researchu w związku z zachowaniem lisów w naturalnym środowisku. Pokazuje siłę przyjaźni, miłości, potęgę nadziei, wytrwałości, oraz uporu w osiąganiu cel...

Marta Krajewska - Wezwijcie moje dzieci

Cieszę się, że na początku znalazł się spis postaci z ich krótką charakterystyką, ponieważ o ile w poprzednich tomach z mnogością bohaterów dość szybko się oswoiłam i przyswoiłam wiedzę: kto, co i z kim? o tyle tutaj miałam już kłopot. Wszystko dlatego, że akcja rozgrywa się kilkanaście lat po wydarzeniach z "Zaszyj oczy wilkom". Jesteśmy na przednówku, Venda jest już dojrzałą kobietą, a przepowiednia wciąż groźnie wisi nad wsią, która też już zdążyła się nieco zmienić. Teraz prym wiodą młodzi, jednak długoletni staż przydał opiekunce niezbędnego wśród ludzi poważania i hardości. I tylko wiedźma spod skały nic się nie zmieniła, aczkolwiek wreszcie zaczęłam do niej żywić pozytywne uczucia.  Znaczna część "Wezwijcie moje dzieci" wydaje się wieść przez w miarę spokojne, dyktowane prawami natury, życie górali. Wydaje się, że wszystko jest w normie, aczkolwiek zwrot "wydaje się" idealnie odzwierciedla magię, jaką zaserwowała Autorka. W pewnym momencie zostałam ...