Przejdź do głównej zawartości

Alek Rogoziński - Złap mnie, jeśli umiesz

Różę Krull można by przyrównać do panny Marple gdyby nie fakt, że: jest młodsza, stale wpada w kłopoty, ma umysł ostry jak brzytwa (no dobrze, tylko w porywach), byłego agenta z zamiłowaniem do sarkastycznych komplementów, no i, eufemistycznie rzecz ujmując, widać po niej, że lubi zjeść. 



Ale: gdzie Róża tam i zbrodnia. Pisarka nie może nawet spokojnie wyjechać na Boże Narodzenie na Podlasie, by znów nie wdać się w śledztwo w sprawie zagadkowej zbrodni. Czy aby na pewno było to jednak morderstwo?


W starym opuszczonym dworku, gdzie znaleziono zwłoki miejscowego kustosza, podobno straszy Biała Dama. We wsi natychmiast robi się duszno od plotek, a na dodatek wszystko wskazuje na to, że wiele wspólnego ma z tą sprawą pewna przesympatyczna świnka.


Całość czyta się jak zawsze szybko i przyjemnie. Przy historii Manueli  Konopki dosłownie płakałam ze śmiechu i serdecznie za to dziękuję, bo w tamtej chwili bardzo tego potrzebowałam! Nie mogło też zabraknąć smaczku, którego niemal wypatruję w każdej książce Autora: wspomnienia o Remigiusza Mrozie. Nie zawiodłam się, był: "Żul, Krull, Mróz, Świst, kto by tam was wszystkich spamiętał!" Te imiona bohaterów, gagi, porównania, humor, dialogi... Cudowna zabawa! 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sara Pennypacker - Pax

Nieczęsto książki wzruszają mnie do łez. Zwłaszcza te z literatury dziecięcej - przedstawiany tam świat powinien być przecież czysty, jasny, prosty, w którym dobro zawsze wygrywa, a bohaterowie, koniec końców, żyją długo i szczęśliwie.  Mniej więcej wiedziałam czego spodziewać się po "Paxie": historii o rozdzielonych przez wojnę chłopcu imieniem Peter i wychowanym przez niego lisie. To nie mogła być tęczowa czytanka, z której co akapit sypią się żarty słowne czy sytuacyjne. Nie byłam jednak przygotowana na taką dawkę smutku jaką mi zaserwowano. Trudno było mi czytać niektóre fragmenty, a kiedy łapałam się na westchnieniu, że teraz już z pewnością gorzej nie będzie, Autorka znów brutalnie udowadniała, jak bardzo się mylę.  Książka jest z pewnością piękną opowieścią o dużym ładunku emocjonalnym, bazującą na świetnie wykonanym researchu w związku z zachowaniem lisów w naturalnym środowisku. Pokazuje siłę przyjaźni, miłości, potęgę nadziei, wytrwałości, oraz uporu w osiąganiu cel...

Marta Krajewska - Wezwijcie moje dzieci

Cieszę się, że na początku znalazł się spis postaci z ich krótką charakterystyką, ponieważ o ile w poprzednich tomach z mnogością bohaterów dość szybko się oswoiłam i przyswoiłam wiedzę: kto, co i z kim? o tyle tutaj miałam już kłopot. Wszystko dlatego, że akcja rozgrywa się kilkanaście lat po wydarzeniach z "Zaszyj oczy wilkom". Jesteśmy na przednówku, Venda jest już dojrzałą kobietą, a przepowiednia wciąż groźnie wisi nad wsią, która też już zdążyła się nieco zmienić. Teraz prym wiodą młodzi, jednak długoletni staż przydał opiekunce niezbędnego wśród ludzi poważania i hardości. I tylko wiedźma spod skały nic się nie zmieniła, aczkolwiek wreszcie zaczęłam do niej żywić pozytywne uczucia.  Znaczna część "Wezwijcie moje dzieci" wydaje się wieść przez w miarę spokojne, dyktowane prawami natury, życie górali. Wydaje się, że wszystko jest w normie, aczkolwiek zwrot "wydaje się" idealnie odzwierciedla magię, jaką zaserwowała Autorka. W pewnym momencie zostałam ...