Richard Flanagan to twórca nie byle jaki, o czym wiedzą osoby, które przeczytały nagrodzone Bookerem "Ścieżki Północy". Poruszające opowieści z wątkami historycznymi to jego specjalność. Nie inaczej jest z "Pragnieniem".
Na początku wydała mi się chaotyczna, Autor mieszał czas przeszły z teraźniejszym, a nawet przyszłym, co w kilku miejscach wymagało wzmożonego skupienia, aby nie stracić wątku. Jednakże z czasem przywykłam, a kolejne, często wysublimowane i zabarwione poezją słowa, płynęły spokojnie, odwzorowując wydarzenia z lat 40. XIX wieku. Tak - prowadzona dwutorowo fabuła opiera się na prawdziwych wydarzeniach.
Jedna linia przybliża losy Mathinny, córki Aborygeńskiego wodza (poznajemy ją gdy ma 7 lat) z Tasmanii, która została poddana "eksperymentowi" uczynienia z niej prawdziwej Angielki, bo, jak twierdziła za Johnem Locke jej adopcyjna matka, Lady Jane (żona sir Johna Franklina) człowiek to tabula rasa. Co ciekawe, do napisania "Pragnienia" zainspirowała Autora akwarela przedstawiająca Mathinnę w czerwonej sukience.
Druga linia dzieje się nieco później, to pewien okres w życiu pisarza Charlesa Dickensa, który o "dzikich" miał bardzo dużo do powiedzenia. Co więcej, zyskał jeszcze większy rozgłos za sprawą przedstawienia napisanego poniekąd dzięki Lady Jane, z którą spotkał się osobiście.
"Pragnienia" opowiadają nie tylko o dziewczynce i pisarzu, ale o ukrytych głęboko marzeniach niemal wszystkich bohaterów książki. Czasem były one kierowane namiętnością, czasem władzą i uznaniem, albo zwykłą tęsknotą za szczęściem. Ale jest w tym wszystkim jeszcze drugie dno: burzliwa historia Aborygenów, którzy zostali w krótkim czasie wymordowani w bestialski sposób, co przyczyniło się do zmniejszenia ich populacji z 50 tysięcy do zaledwie 50 osób. Obecnie ich liczba wzrosła do 1500, jednak przez wiele lat o tym co się działo na Ziemi van Diemena nikt nie mówił. Flanagan mówi za to bardzo głośno i wyraźnie, pięknie i smutno, dając do zrozumienia, że nie tylko w Europie człowiek człowiekowi potrafił zgotować piekło na ziemi.

Komentarze
Prześlij komentarz