Przejdź do głównej zawartości

Radek Rak - Puste niebo

Po "Baśni o Wężowym Sercu" miałam już wyrobione pewne wyobrażenia na temat stylu Autora. Jednak domysły pozostają tylko domysłami, a aby wyciosać własną opinię trzeba obejrzeć pisarza z każdej strony. Wybór miałam niewielki, ostatecznie wybrałam jednak "Puste niebo".



Bohaterem jest Tołpi, wiejski chłopak, który już na pierwszych stronach wydał mi się nieudacznikiem, który chciałby zabłysnąć, ale brakuje mu "tego czegoś". Aby nadrobić, a jednocześnie przypodobać się pewnej dziewczynie, kradnie z nieba księżyc. Owszem, było już wcześniej dwóch takich, którzy tej sztuki próbowali, jednak niefrasobliwy Tołpi złowione ciało niebieskie... roztrzaskał. Brak księżyca niesie za sobą straszliwe konsekwencje dla całej ludzkości, dlatego nieszczęśnik musi udać się do Lublina do pewnego Żyda, który księżyce wytapia. Sprawa wcale nie jest prosta tym bardziej, że wszędzie kręcą się komuniści i czart o wdzięcznym inieniu Zapalniczka.


Powieść napisana jest wspaniałym językiem odzwierciedlającym staropolszczyznę i wiejskie naleciałości. Obfituje w sceny, w których sen miesza się z rzeczywistością, a duchy i baśniowe stwory przemykają uliczkami i podziemiami starego miasta na równi z rewolucjonistami. Jest też sporo scen erotycznych, zwłaszcza w drugiej połowie książki i są one na tyle barwne, że co wrażliwszych mogą razić. Warto jednak pamiętać, że główny bohater jest w wieku, w którym hormony szaleją, a umysł i ciało rządzą się swoimi prawami.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sara Pennypacker - Pax

Nieczęsto książki wzruszają mnie do łez. Zwłaszcza te z literatury dziecięcej - przedstawiany tam świat powinien być przecież czysty, jasny, prosty, w którym dobro zawsze wygrywa, a bohaterowie, koniec końców, żyją długo i szczęśliwie.  Mniej więcej wiedziałam czego spodziewać się po "Paxie": historii o rozdzielonych przez wojnę chłopcu imieniem Peter i wychowanym przez niego lisie. To nie mogła być tęczowa czytanka, z której co akapit sypią się żarty słowne czy sytuacyjne. Nie byłam jednak przygotowana na taką dawkę smutku jaką mi zaserwowano. Trudno było mi czytać niektóre fragmenty, a kiedy łapałam się na westchnieniu, że teraz już z pewnością gorzej nie będzie, Autorka znów brutalnie udowadniała, jak bardzo się mylę.  Książka jest z pewnością piękną opowieścią o dużym ładunku emocjonalnym, bazującą na świetnie wykonanym researchu w związku z zachowaniem lisów w naturalnym środowisku. Pokazuje siłę przyjaźni, miłości, potęgę nadziei, wytrwałości, oraz uporu w osiąganiu cel...

Marta Krajewska - Wezwijcie moje dzieci

Cieszę się, że na początku znalazł się spis postaci z ich krótką charakterystyką, ponieważ o ile w poprzednich tomach z mnogością bohaterów dość szybko się oswoiłam i przyswoiłam wiedzę: kto, co i z kim? o tyle tutaj miałam już kłopot. Wszystko dlatego, że akcja rozgrywa się kilkanaście lat po wydarzeniach z "Zaszyj oczy wilkom". Jesteśmy na przednówku, Venda jest już dojrzałą kobietą, a przepowiednia wciąż groźnie wisi nad wsią, która też już zdążyła się nieco zmienić. Teraz prym wiodą młodzi, jednak długoletni staż przydał opiekunce niezbędnego wśród ludzi poważania i hardości. I tylko wiedźma spod skały nic się nie zmieniła, aczkolwiek wreszcie zaczęłam do niej żywić pozytywne uczucia.  Znaczna część "Wezwijcie moje dzieci" wydaje się wieść przez w miarę spokojne, dyktowane prawami natury, życie górali. Wydaje się, że wszystko jest w normie, aczkolwiek zwrot "wydaje się" idealnie odzwierciedla magię, jaką zaserwowała Autorka. W pewnym momencie zostałam ...