Przejdź do głównej zawartości

Michał Rusinek - Wytrzyszczka czyli tajemnice nazw miejscowości

W Polsce jest 913 miast i aż 43 072 wsie - tyle nazw, a każda ma własną historię! Czasem związaną z dawnymi zawodami, czasem z obcym językiem, czasem jej pierwszym właścicielem, a czasem nawet z legendą.
W swojej najnowszej książce Michał Rusinek niczym sympatyczny i dowcipny detektyw próbuje rozwikłać tajemnicę stu z nich. Pojawiają się zatem dobrze wszystkim znane metropolie, jak Warszawa i Kraków, ale też mniejsze miasteczka, np. Zakopane czy Kruszwica, a także zupełnie niewielkie wioski, m.in. Krzywe Kolano, Tupadły i tytułowa Wytrzyszczka. Niektóre są trudne do wymówienia, inne zabawne, jeszcze inne związane np. z ukształtowaniem terenu. Dodatkowo każda strona opatrzona jest trafnymi ilustracjami Joanny Rusinek.
Przegląd pozwala nie tylko zagłębić się w historii i geografii oraz zaznajomić z etymologią nazw, ale rozbudza ciekawość czytelników, zachęcając do własnych poszukiwań i odkryć: ostatnią stronę przeznaczono na wyjaśnienie nazwy rodzinnej miejscowości, a i na tym się przecież przygoda nie kończy! W czasie ostatniej podróży zaczęliśmy z moimi małymi badaczami zapisywać co ciekawsze czy śmieszniejsze nazwy mijanych miasteczek i wsi, próbując przy okazji odgadnąć skąd się wzięły?
Książka to wyborna zabawa pokazująca, że ani historia, ani geografia, ani nawet języki obce, nie są straszne czy nudne - ba! mogą stanowić rewelacyjny powód do zabawy i śmiechu.
A czy wy wiecie skąd się wzięła nazwa waszej miejscowości? Być może tę zagadkę rozwikłał już Michał Rusinek? Przekonajcie się sami sięgając po "Wytrzyszczkę". Polecam z całego serca!

Premiera: 07.06.2021

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sara Pennypacker - Pax

Nieczęsto książki wzruszają mnie do łez. Zwłaszcza te z literatury dziecięcej - przedstawiany tam świat powinien być przecież czysty, jasny, prosty, w którym dobro zawsze wygrywa, a bohaterowie, koniec końców, żyją długo i szczęśliwie.  Mniej więcej wiedziałam czego spodziewać się po "Paxie": historii o rozdzielonych przez wojnę chłopcu imieniem Peter i wychowanym przez niego lisie. To nie mogła być tęczowa czytanka, z której co akapit sypią się żarty słowne czy sytuacyjne. Nie byłam jednak przygotowana na taką dawkę smutku jaką mi zaserwowano. Trudno było mi czytać niektóre fragmenty, a kiedy łapałam się na westchnieniu, że teraz już z pewnością gorzej nie będzie, Autorka znów brutalnie udowadniała, jak bardzo się mylę.  Książka jest z pewnością piękną opowieścią o dużym ładunku emocjonalnym, bazującą na świetnie wykonanym researchu w związku z zachowaniem lisów w naturalnym środowisku. Pokazuje siłę przyjaźni, miłości, potęgę nadziei, wytrwałości, oraz uporu w osiąganiu cel...

Marta Krajewska - Wezwijcie moje dzieci

Cieszę się, że na początku znalazł się spis postaci z ich krótką charakterystyką, ponieważ o ile w poprzednich tomach z mnogością bohaterów dość szybko się oswoiłam i przyswoiłam wiedzę: kto, co i z kim? o tyle tutaj miałam już kłopot. Wszystko dlatego, że akcja rozgrywa się kilkanaście lat po wydarzeniach z "Zaszyj oczy wilkom". Jesteśmy na przednówku, Venda jest już dojrzałą kobietą, a przepowiednia wciąż groźnie wisi nad wsią, która też już zdążyła się nieco zmienić. Teraz prym wiodą młodzi, jednak długoletni staż przydał opiekunce niezbędnego wśród ludzi poważania i hardości. I tylko wiedźma spod skały nic się nie zmieniła, aczkolwiek wreszcie zaczęłam do niej żywić pozytywne uczucia.  Znaczna część "Wezwijcie moje dzieci" wydaje się wieść przez w miarę spokojne, dyktowane prawami natury, życie górali. Wydaje się, że wszystko jest w normie, aczkolwiek zwrot "wydaje się" idealnie odzwierciedla magię, jaką zaserwowała Autorka. W pewnym momencie zostałam ...